| Zobaczyć Neapol i... - 26-30.06.2010 |
|
There are no translations available. Mamy apetyt na kolejne i coraz dalsze regiony Italii, stąd krótki zwiadowczy wypad do Neapolu. Dzięki znakomitym połączeniom lotniczym można się tam znaleźć w kilka godzin nawet z dalekiego Gdańska. O, jakże miło było przenieść się na kilka dni w inny, gorący świat, tak bardzo różny od bardziej znanych nam Włoch północnych! Trudno oddać niepowtarzalny charakter Neapolu i jego mieszkańców w kilku słowach - trzeba tam po prostu pojechać, pobyć, pojeść. I taki też mamy plan na następny rok - możliwy do zrealizowania dzięki nawiązaniu współpracy z lokalnym stowarzyszeniem promującym kulturę enokulinarną Kampanii. A na zachętę zamieszczamy trochę zdjęć - jak zwykle ważnymi bohaterami są miejscowe smakołyki. Nowe odkrycia kulinarne to - burrata, czyli maślany świeży ser z mleka bawolic naprawdę rozpuszczający się w ustach oraz pizzette montanare, czyli małe pizze smażone na głębokim tłuszczu. A także flaki jedzone na zimno z dużą ilością soli, pieprzu, cytryny i oliwy - znakomite na letnią kolację. Wina - wyłącznie lokalne, zawsze w towarzystwie krótkiej gawędy domowego sommeliera: jedno z nich powstało ze szczepu, któremu pozwala się piąć wysoko na kilka metrów, więc kosztowne winobranie odbywa się na drabinach! Trzeba to sprawdzić. Jak to dobrze mieć włoskich przyjaciół, którzy ugoszczą i nakarmią! No, a ten widok z okna sypialni na Wezuwiusz - bezcenny! Miłym akcentem było krótkie plażowanie na Costiera Amalfitana oraz namiastka luksusu na Capri, ale jak wiadomo - nasze zainteresowania koncentrują się raczej wokół przyjemności podniebienia i bycia z ludźmi. Na koniec neapolitańskiego wypadu - przygoda: zakupione rano w serowarni swieżutkie mozarelle di bufala (z mleka bawolic) pływające bezpiecznie w serwatce w styropianowym pojemniku nie zostały zaakceptowane jako bagaż pokładowy i trzeba było je nadać w ostatniej chwili jako bagaż rejestrowany. Odbiorowi walizek w Gdańsku towarzyszyło więc dramatyczne napięcie, w jakim stanie najważniejsze upominki przeżyją podróż. Na szczęście cenny pakunek dotarł nienaruszony i niektórzy wybrańcy losu mogli prawdziwej neapolitańskiej skosztować. To co - do zobaczenia w Neapolu? |













